Odnawianie fotela typu Ludwik

Ostatnio najciekawsze zlecenia pochodzą od Pani Anety z okolic Piaseczna.

Pisząc „najciekawsze” mam na myśli takie, które:

1) wiążą się z całkowitą metamorfozą mebla,

2) wykorzystują mało powszechne produkty,

3) są kolorowe i przyciągają wzrok.

Metamorfoza krzesła ludwikowskiego

Nie ukrywam, że trzeba spełniać te trzy warunki, bym zlecenie potraktowała priorytetowo i ochoczo zabrała się do pracy a potem chwaliła w internetach jej efektem:)

Tak było w przypadku tego ludwikowskiego fotela:

Pałacowe krzesło

Gdy tylko dowiedziałam się jaki pomysł ma na niego klientka natychmiast zamówiłam tkaniny a sama ochoczo zabrałałam się do rozbierania mebla na czynniki pierwsze. Zdejmowanie tkaniny wierzchniej to nieciekawa praca z tzw. kozią nóżką czyli ręcznym narzędziem do usuwania zszywek tapicerskich. 

Niektóre zszywki wychodzą bardzo lekko a z innymi trzeba mocno powalczyć by je wydobyć. 

Jak się zdejmie tkaninę to dopiero można ocenić czy projekt będzie wymagał dużo czy mało pracy. Kluczowy jest stan wypełnienia. 

W przypadku tego fotela było średnio trudno bo oprócz tkaniny obiciowej musiałam wymienić także wypełnienie oparcia. Wypełnienie siedziska zostawiłam bez zmian. Zanim jednak zamontowałam nową tapicerkę zabrałam się za stylizację drewnianego, rzeźbionego stelaża. 

Początkowo przeszlifowałam drewno i pomalowałam całość jedną warstwą dość ciemnej, kobaltowej farby.

Chabrowa farba do drewna

Później naniosłam pędzlem drugą warstwę, dużo jaśniejszej, turkusowej farby. Gdy powłoka wyschła poprzecierałam stelaż papierem ściernym by postarzyć drewno i wydobyć na wierzch tę kobaltową farbę spod spodu.

Odpyliłam mebel i zawoskowałam go trzykrotnie polerując szmatką pomiędzy warstwami. 

Malowanie krzesła ludwikowskiego

Teraz dopiero wróciłam do uzupełniania wypełnienia oparcia i podłokietników oraz do obijania tapicerowanych elementów ocieplaczem. 

Zmiana tapicerki w krześle

W tym momencie nastąpił moment, gdzie ważna była precyzja w docinaniu i mocowaniu nowej tkaniny obiciowej. Zaczęłam od prostszego czyli od oparcia. Dobrze, że wcześniej nie wyrzuciłam starego materiału i mogłam odwzorować jego kształt na nowej tkaninie. To znacznie ułatwiło pracę. 

Nareszcie zaczęło się coś klarować i na zdjęciu obok widać do czego zmierza ten projekt. 

Nie wiem jak Wam, ale mnie szalenie podobają się takie wzorzyste tkaniny welurowe. 

W tym wypadku mamy przykuwające uwagę, intensywnie kolorowe pawie pióra. 

Wymiana obicia w krześle typu ludwik

Pani Ewelina, zażyczyła sobie bym obiła siedzisko inną, bardziej stonowaną tkaniną niż tą, którą zastosowałam na oparciu. Miał to być beżowy len z lekko widocznym splotem. Bardzo mi się ten pomysł spodobał. Połączenie tych dwóch tkanin to zdecydowanie niesztampowe rozwiązanie a takie jak już pisałam przyjemnie mi się robi:)

Gdy zamontowałam już tkaninę na podłokietnikach i siedzisku dodatkowo ozdobiłam obrzeża czarną tasiemką. 

Wyszło następująco:

Krzesło turkusowe pawie pióra

Wiem, pewnie niektórzy uznają to za zbyt ekstrawaganckie. Dość dużo tu się dzieje: pawie pióra, naturalny len, czarna tasiemka i jeszcze turkusowe drewno z przecierką. Mimo to uważam, że to wszystko „siedzi” i dobrze się ze sobą komponuje. 

Turkus na drewnie pasuje do turkusu pawich piór, beżowy len też ma swoje odzwierciedlenie w kolorze na tkaninie z piórami. Dzięki zastosowaniu przecierek rzeźbiony stelaż nabrał sentymentalnego charakteru i trójwymiarowości.  Czarna tasiemka dodaje za to pazura całej stylizacji.

Jest niesztampowo i kolorowo. Fotelik nie przypomina już tego klasycznego, nudnego sprzed metamorfozy. Wiem, że o to chodziło Pani Anecie. Na żywo go jeszcze nie widziała ale po obejrzeniu zdjęć napisała:

Efekt jest super.

A Wy? Co myślicie o takiej stylizacji? Podoba się Wam takie połączenie?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *