Malowanie mebli kuchennych z mdf

Choć na moim blogu nie brakuje przeróżnych metamorfoz mebli do tej pory nie zamieściłam tu jeszcze ani jednego wpisu odnośnie mebli kuchennych. Dziś postanowiłam się zreflektować. Zapraszam do lektury:)


7 lat temu kupiliśmy dom na rynku wtórnym. Poprzedni właściciele zostawili nam w nim całe wyposażenie łącznie ze wszystkimi meblami. Pomimo, iż niektóre meble kompletnie mi się nie podobały zdecydowaliśmy się je zachować i nie zmieniać ich od razu.  Były bowiem w bardzo dobrym stanie i całkiem funkcjonalne. Szkoda nam było się ich pozbywać i wydawać kasę na nowe. Zanim się wprowadziliśmy zrobiliśmy na dole tylko ekspresowe malowanie ścian i wymieniliśmy pojedyncze rzeczy (na górze trzeba było zainwestować nieco więcej). Szybko przyzwyczailiśmy się do zastanych sprzętów ale ja nie czułam się z nimi do końca dobrze.  Niestety jako osoba lubiąca aranżować wnętrza i obdarzona jakimś tam indywidualnym gustem często ubolewałam nad tym, że nie dane mi było urządzić wszystkiego po swojemu. Oczywiście kilka drobiazgów wymieniliśmy, co nieco przemalowałam, doszły jakieś nasze sprzęty i odziedziczone po przodkach antyki. Lubię łączyć różne style. Uwielbiam styl eklektyczny, nieoczywiste połączenia starego z nowym, nowoczesności z tradycjonalizmem i w naszym domu nigdy nie brakowało ani jednego ani drugiego.  Mimo moich usilnych starań całość ciągle wyglądała dla mnie rażąco niespójnie i to nie dawało mi wciąż spokoju. Moją największą bolączką była nowoczesna kuchnia zrobiona z płyt mdf z czerwonawym, chyba wiśniowym kolorem frontów, który kompletnie do niczego mi nie pasował. Kuchnia była otwarta na salon  i z każdego miejsca na parterze bardzo dobrze widoczna. Kłóciła się z całą resztą i to mocno (reszta mebli jest raczej albo dębowa albo czarna).

Tak mniej więcej wyglądała nasza kuchnia przed metamorfozą:

Malowanie mebli kuchennych z mdf na czarno
Malowanie mebli kuchennych z płyty mdf
Malowanie mebli kuchennych z płyty mdf

Przyznacie, że widoczne na zdjęciach meble kuchenne mają przynajmniej kilkanaście lat i odstają już nieco od współczesnych trendów. 

Już dawno postanowiłam je przemalować ale do końca nie mogłam zdecydować się na jaki kolor. Ponieważ nie chciałam wprowadzać żadnego nowego koloru w tym wnętrzu do głowy przychodził mi tylko jeden typ: czarny. Bałam się jednak, że po pomalowaniu na czarno kuchnia stanie się bardzo ciemna, mało przyjemna i mroczna. Wahałam się długo (chyba kilka lat hehe).

Nadszedł jednak ten sądny dzień. Odważyłam się wreszcie! Nie planowałam tego jakoś specjalnie. Skorzystałam z tego, że dzieci są w przedszkolu a po nim mają jechać z tatą na basen. Miałam parę godzin na załatwienie sprawy i chciałam skończyć wszystko zanim wrócą.

Jak zwykle postanowiłam zrobić wszystko po najmniejszej linii oporu bez odkręcania czegokolwiek poza uchwytami. Zamierzałam pomalować wszystko co widać tylko z zewnątrz a wnętrza szafek zostawić w spokoju. Umyłam i wyszorowałam porządnie meble detergentem, odtłuściłam benzyną ekstrakcyjną a na końcu okleiłam wszystkie newralgiczne miejsca taśmą malarską. Podłogę zabezpieczyłam kartonem. Cokoły usunęłam i pomalowałam później osobno.

Moja wiedza odnośnie dostępnych na rynku farb nadających się do malowania mebli jest dość duża dlatego zdecydowałam się na użycie szybkoschnącej farby akrylowej Dekorala. Nie jest droga, szybko schnie, praktycznie wcale nie pachnie i bardzo łatwo się nią maluje. Najpierw pomalowałam wszystkie zakamarki i krawędzie szafek małym pędzlem a większe i gładkie powierzchnie wałkiem flokowym. Już po pierwszej warstwie wiedziałam, że czarna farba to był dobry wybór. Nałożyłam w sumie trzy warstwy choć być może dwie by wystarczyły ale chciałam mieć pewność, że stary kolor nie będzie nigdzie przebijał.

Gdy dzieci wróciły do domu wystarczyło jedynie zagrodzić kuchnię krzesłami i z 50 razy upomnieć by do niej nie wchodziły.

Następnego dnia polakierowałam meble dwa razy bezbarwnym lakierem akrylowym w półmacie. Wyszło bardziej matowo niż przypuszczałam ale też lepiej niż myślałam. Przykręciłam uchwyty z powrotem i trzeciego dnia delikatnie zamontowałam cokoły.

Oto kuchnia z przemalowanymi na czarno frontami:

Malowanie frontów kuchennych na czarno
Malowanie mebli kuchennych na czarno
Jak pomalować meble kuchenne
Malowanie mebli kuchennych na czarno
Malowanie mebli kuchennych z mdf
Malowanie mebli kuchennych
Jak przemalować meble kuchenne z mdf?

Wyszło moim zdaniem ekstra. Wcale nie widać, że fronty są malowane. Wyglądają jak nowe i tak jakby takie były od zawsze. Czarny kolor wcale nie okazał się przytłaczający. Raczej elegancki. Ilość odcieni drewna w moim salonie zmniejszyła się o jeden i bardzo się z tego cieszę. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Czarne meble kuchenne
Malowanie mebli kuchennych na czarno

W najbliższym czasie zajmę się jeszcze malowaniem bordowej witrynki na kieliszki i krzesłami – hokerami stojącymi przy naszym kuchennym blacie. Mam ochotę je zmienić na inne, jakieś bardziej wyszukane. Być może znajdę w sklepach albo na starociach coś sensownego a jeśli nie po prostu przemaluję te, które mam po poprzednich właścicielach.

Hokery kuchenne w kolorze wiśniowym

Od metamorfozy minęły dwa tygodnie. Kuchnia użytkowana jest codziennie bardzo intensywnie. Z powłoką malarską wszystko w porządku. Nic nie odpada i nie odpryskuje. Wszystkie zabrudzenia zmywam ścierką na bieżąco.  Koszt tej metamorfozy to ok 30 zł. Zdecydowanie było warto!

Malowanie mebli kuchennych
Kuchnia przemalowana na czarno
Kuchnia otwarta na salon
Widok z jadalni na kuchnię
Musztardowy fotel

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *